Socjalizacja szczeniaka nie polega na zalewaniu go bodźcami. To proces budowania bezpiecznych skojarzeń z ludźmi, miejscami, dźwiękami i codziennymi sytuacjami w takim tempie, które młody pies jest w stanie unieść. Im mniej przeciążenia na starcie, tym większa szansa na spokojniejsze reakcje później. To nie wyścig i nie lista do „odhaczenia”, tylko seria dobrze dobranych doświadczeń.
Dobra sesja socjalizacyjna może wyglądać bardzo zwyczajnie: kilka minut obserwowania rowerów z dystansu, krótki kontakt z jedną spokojną osobą, wejście na nową nawierzchnię, chwila odpoczynku i powrót do domu. Szczeniak nie musi dotknąć wszystkiego, zobaczyć wszystkiego i poznać wszystkich w jednym tygodniu. W praktyce lepsze są krótkie, udane spotkania z nowością niż jedna długa i przeciążająca „wyprawa edukacyjna”.
Co socjalizacją nie jest
- wrzucanie szczeniaka w tłum ludzi i psów,
- zmuszanie do kontaktu z każdym napotkanym człowiekiem,
- ciągłe noszenie do nowych miejsc bez czasu na odpoczynek,
- ignorowanie sygnałów, że młody pies nie daje już rady.
Od czego zacząć
- od krótkich wyjść w mało intensywne miejsca,
- od pojedynczych nowych bodźców zamiast kilku naraz,
- od obserwacji, czy szczeniak potrafi wrócić do spokoju po kontakcie z nowością,
- od budowania poczucia, że opiekun pomaga, a nie pcha psa w trudne sytuacje.
Jak rozpoznać, że szczeniak ma dość
Jeżeli młody pies zastyga, odmawia smaczków, próbuje się wycofać albo zaczyna gryźć smycz, to znak, że sytuacja była zbyt trudna. W socjalizacji nie chodzi o zaliczenie listy zadań, tylko o jakość doświadczeń i poczucie bezpieczeństwa. Przeciążony szczeniak nie uczy się skutecznie. On raczej próbuje przetrwać sytuację.
Jak dawkować nowe doświadczenia
Najbezpieczniej jest planować jedną nowość naraz. Jeśli jedziecie pierwszy raz tramwajem, niech to nie będzie jeszcze spacer po zatłoczonym rynku, wizyta u znajomych i spotkanie z dziesięcioma psami po drodze. Jeden nowy element w krótkiej sesji zwykle daje dużo lepszy efekt niż kilka trudnych doświadczeń sklejonych razem.
Ludzie, psy i dotyk
Wielu opiekunów ma dobre intencje i chce, żeby szczeniak „lubił ludzi”. Problem w tym, że nielubienie nachalnego dotyku nie oznacza problemu społecznego. Młody pies ma prawo nie chcieć być głaskany przez każdego. Dobrze, gdy poznaje spokojne osoby, które respektują jego tempo. Podobnie z psami: kontakt z jednym zrównoważonym, czytelnym psem często daje więcej niż przypadkowa zabawa z kilkoma bardzo pobudzonymi psami naraz.
Nowe miejsca i powierzchnie
Socjalizacja to także różne nawierzchnie, dźwięki i widoki. Chodnik, trawa, schody, metalowa kratka, parasol, autobus, rower, odkurzacz, dźwięk domofonu – to wszystko może być dla szczeniaka nowością. Nie trzeba jednak aranżować wielkich testów. Wystarczy spokojna ekspozycja z dystansu, możliwość obserwacji i szybkie zakończenie, jeśli pies zaczyna się spinać.
Ważna rola snu i regeneracji
W pierwszych tygodniach warto łączyć socjalizację z dużą ilością snu i odpoczynku. Przeciążony szczeniak uczy się gorzej niż szczeniak, który miał kontakt z nowością w dobrze dobranej dawce. Jeśli po wyjściu młody pies długo nie może zasnąć, jest rozdrażniony albo gryzie mocniej niż zwykle, to może oznaczać, że bodźców było za dużo.
Najczęstsze błędy opiekunów
- założenie, że więcej znaczy lepiej,
- mylenie socjalizacji z ciągłym pobudzaniem,
- ignorowanie pierwszych oznak przeciążenia,
- brak czasu na sen i spokojne przetwarzanie nowych doświadczeń.
O czym jeszcze pamiętać
Zakres kontaktu z otoczeniem warto dopasować do zaleceń lekarza weterynarii, zwłaszcza jeśli chodzi o bezpieczeństwo zdrowotne młodego psa. Dobrze zaplanowana socjalizacja uwzględnia zarówno rozwój emocjonalny, jak i aktualne możliwości zdrowotne szczeniaka.
W pierwszych tygodniach warto łączyć socjalizację z dużą ilością snu i odpoczynku. Przeciążony szczeniak uczy się gorzej niż szczeniak, który miał kontakt z nowością w dobrze dobranej dawce.
Zdjęcie główne: MichaelMcPhee / Wikimedia Commons / CC BY 3.0. Źródło: plik źródłowy.

Napisz nam co o tym myślisz